Stawanie się
dwujęzycznym człowiekiem, to długi proces wychowawczy, na którego wyniki trzeba
cierpliwie czekać. Czy można dziecku jakoś w tym pomóc?
(...) w Belgii nad dziećmi specjalnie się
nie roztkliwiają, za to dużo od nich wymagają - samodzielności, porządku, dyscypliny.
Wiedzieliśmy, że jeśli nie utoną, będą dwujęzyczni. Wierzymy, że trudno w
dzisiejszych czasach o większy prezent niż dać dziecku dodatkowy język.
Dodatkowy, a nie zamiast.
Dwa zamiast jednego
Dziecko dwujęzyczne zna perfekcyjnie dwa języki. Taki stwór może powstać
albo w rodzinie, gdzie mama i tata pochodzą z różnych krajów albo, jeśli
rodzice są Polakami, gdy zamieszka za granicą. Przy pomocy lekcji i szkół
językowych nie nauczymy dziecka drugiego języka (...) musi być zanurzone w innej mowie (i kulturze), słuchać jej
kilka godzin dziennie, używać jej w konkretnych, codziennych sytuacjach,
rozmawiać i bawić się z rówieśnikami. Wtedy dziecko bez większych problemów
wchłonie język kraju, w którym mieszka (...)
bawiąc się z dziećmi, oglądając filmy. Do rodziców będzie zaś należało
rozwijanie języka ojczystego. (...)
"Dziecko nie stanie się dwujęzyczne automatycznie. Największą rolę
mają tu do odegrania rodzice. Jeżeli będą świadomi wartości dwujęzycznego
wychowania, będą konsekwentni w porozumiewaniu się z dzieckiem zawsze i
wyłącznie w swoim języku ojczystym, to dzieci będą dwujęzyczne. Rodzice muszą
jak najwcześniej podjąć tę decyzję, muszą wierzyć, że poradzą sobie z silnym
wpływem języka otoczenia." - mówi Bogumiła Baumgartner, mieszkająca w
Niemczech lingwistka, autorka książki "Przeżyć dwujęzyczność. Jak wychować
dziecko dwujęzycznie"
Niemowlę, jak mama
Język polski malucha, który cały czas spędza z mamą, jest niczym
niezagrożony. Jeśli jednak oboje rodzice pracują, a dziecko jest w żłobku,
będzie przyswajało przede wszystkim język, który słyszy najczęściej. Wtedy, już
trzeba wspierać język polski - czytając bajki i wierszyki po polsku, słuchając
płyt z piosenkami, oglądając polskie programy dla dzieci. I przede wszystkim
trzeba - jak najwięcej mówić po polsku. (...) Jedna osoba, jeden język Lingwiści i pedagodzy są zgodni, że w sytuacji wielojęzyczności trzeba
zachować zasadę: jedna osoba - jeden język (OPOL - one person, one language).
"Zawsze, wszędzie i tylko tak. Nie poddawać się, nie załamywać, nie
sugerować opinią otoczenia." - podkreśla autorka "Przeżyć
dwujezyczność":
"Dziś przyjechałem do szkoły tramem" - powiedział z dumą uczeń
klasy trzeciej w polskiej szkole w Brukseli. "Większość dzieci nie
zobaczyła w tym nic niepoprawnego. - mówi Agnieszka Verbeke, uświadomiłam im,
że to słowo nie istnieje, ani po polsku, ani po francusku.
Język otoczenia dziecko słyszy zazwyczaj w poprawnej formie. Ale polski,
mieszkając zagranicą, słyszy przede wszystkim w domu. I będzie mówiło tak, jak
rodzice. Jeśli oni nie zadbają o czystą polszczyznę, będzie ją przekręcało.
Jeśli będziemy mówić mieszanką dwóch języków ono też zacznie je mieszać. (...)
Rozmawiając z dzieckiem w polskim domu w języku otoczenia ryzykujemy, że obcego
języka nauczymy go niepoprawnie, ojczysty zaś całkowicie zapomni. Rodzice,
postępują tak bo wychodzą z fałszywego przekonania, że w ten sposób pomogą
dzieciom zadomowić się w obcym języku. Nic bardziej błędnego. Dziecko traci
polski i nie zyskuje nic w zamian. Staje się zagubione, wykorzenione językowo i
psychicznie.
Od przybytku głowa nie boli
Często sytuacja językowa w rodzinie jest bardziej skomplikowana: w domu dwa
języki, w szkole trzeci (Mama Polka, tata Anglik, mieszkają w Niemczech). Zasada
musi pozostać jednak ta sama: mama zawsze mówi do dziecka po polsku, tata
zawsze po angielsku, niemieckiego uczy się w szkole i od rówieśników.
Dziecku nic się nie pomyli - będzie znało język mamy, taty i szkoły. W ten
sposób ma szansę nauczyć się biegle trzech języków. (...) W szkole schody
Dziecko szybko uczy się języka, ale też szybko go zapomina. (...)
Właśnie w wieku szkolnym najłatwiej zaniedbać język ojczysty. Dziecko jest
coraz więcej poza domem, koledzy są dla niego najważniejsi.
Od tego momentu zachowanie języka
polskiego zaczyna od rodziców wymagać więcej pracy. Dziecko najłatwiej uczy się
języka z rówieśnikami, więc warto je zapisać gdzieś na zajęcia z języka
polskiego. Bez takich lekcji dzieci nie nauczą się pisać i czytać po polsku. "Dwujęzyczność to też umiejętność
pisania maili do dziadków i kuzynów, przeczytania komiksu, przepisu kulinarnego
albo rozkładu jazdy autobusów.- mówi Bogumiła Baumgartner. (...)
Szkoła nie
wystarczy,
Najważniejsze jest budowanie motywacji,
przekonanie, że warto się uczyć polskiego i chodzić na dodatkowe lekcje,
chociaż w tym czasie inni odpoczywają. Nie przekonamy dziecka samymi
deklaracjami, ono potrzebuje konkretnych argumentów. Zachęcą je wyjazdy do
kraju, zaprzyjaźniona grupa polskojęzycznych rówieśników, polskie czasopisma i
książki. "Mój syn interesuje się ptakami, koresponduje z polskimi
ornitologami, jeździ do Polski, żeby je obserwować. Dzięki temu ma poczucie, że
polski nie jest tylko nudnym obowiązkiem, ale czemuś służy." (...) Polacy za granicą często tracą poczucie wartości języka
polskiego. W klasie mojego syna jest jedenaście narodowości, u córki - jeszcze
więcej. Obserwuję rodziców i widzę, że ani Anglicy, ani Włosi, ani Finowie, ani
Niemcy, ani Hiszpanie nawet nie zadają sobie pytania, czy rozmawiać z dziećmi w
swoich językach ojczystych. To dla nich oczywiste. To samo dotyczy
przekazywania narodowych tradycji. Dlaczego dla nas nie jest to równie
oczywiste?
Powody do dumy
Warto znajdować, nawet drobne, powody do
dumy z polskości. (...) Liczą się argumenty nie tylko
patriotyczne, ale także emocjonalne i ekonomiczne. Polski dom daje dziecku, w
bądź co bądź, obcym świecie poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia. Dom
Polaków, którzy zaprzeczają polskości przyniesie mu tylko doświadczenie
zagubienia. "Bez znajomości tradycji, kultury i języka nie wytworzymy w
sobie poczucia tożsamości. Nie dowiemy się skąd jesteśmy, kim byli nasi
najbliżsi, jak obchodzili święta, urodziny. Jesteśmy wyobcowani." - mówi
Bogumiła Baumgartner. Nasze dzieci, mieszkające za granicą, nie
staną się Belgami ani Anglikami przez to, że nie będą mówić po polsku. Nic nie
zyskają, wiele mogą stracić. Nie dbając o polską edukację, odbieramy im
możliwość wolnego wyboru kraju i kultury. Wreszcie, last but not least, Polska
jest dość sporym i chłonnym rynkiem pracy. Może, zwłaszcza będąc dwujęzycznymi,
właśnie w Polsce znajdą lepsze i ciekawsze możliwości rozwoju? (...)
Pedagodzy i lingwiści są zgodni: dzieci
dwujęzyczne dużo szybciej uczą się kolejnych języków - są bardziej otwarte i
tolerancyjne. Będzie im więc łatwiej żyć we współczesności, która wymaga od nas
dużej mobilności i elastyczności.
Aneta Górnicka-Boratyńska, dziennikarka "Wysokich Obcasów".